Mój język prywatny daleki jest od ideału. Korzystam z różnych dziwnych młodzieżowych wynalazków lingwistycznych, ale robię co mogę, by chociaż takie ulungi jak jak „swetr”, czy „przyszłem”, nie gościły w moim słowniku. Z czasem jednak zwykła chęć mówienia w miarę poprawnie zrodziła we mnie dziwną potrzebę do sprawdzania poprawności różnych dziwnie brzmiących wyrazów, a nawet przyniosła mi wiele przyjemności z odkrywania pochodzenia niektórych słów, ich pierwotnego znaczenia, czy brzmienia. Doszło nawet do tego, że nierozumiane i nielubiane w czasach podstawówki zagadnienia gramatyczne stały mi się bliższe i intrygujące, a programy typu „Ojczyzna polszczyzna” nabierają w mych oczach należnej im powagi.
„Mój język prywatny” profesora Bralczyka jest dziełem godnym uwagi. Narracja prowadzona przez samego autora jest dowcipna i intrygująca. Nie ma tam miejsca na specjalistyczne wywody mogące uśpić przeciętnego słuchacza. Teksty są krótkie, swobodne i nie stroniące od żartu, ale przy tym bardzo treściwe. Świetne przykłady obrazujące wszystko o czym mówi autor i doskonała intonacja nadająca całości charakteru zwykłej przyjemnej rozmowy, sprawiają, że całość jest lekkostrawna i łyka się ją jednym haustem. Choć może to i niezbyt dobrze, bo dla mnie ten jeden łyk to trochę mało. Czekam na więcej.
Tytuł: Mój język prywatny
Autor: Jerzy Bralczyk
Lektor: Jerzy Bralczyk
Wydawnictwo: Megaus
Czas: 1h 12 min
Cena: ok. 14 zł Gdzie kupić?
***
Recenzja dzięki użyczeniu audiobooka przez redakcję serwisu o książkach nakanapie.pl.
Brak podobnych wpisów




