Dziennik pisany później, Andrzej Stasiuk – zapiski z odsłuchu

by Przemek on 2012/01/03 · 0 comments

Post image for Dziennik pisany później, Andrzej Stasiuk – zapiski z odsłuchu

Autorką zapisków jest Patrylandia, prowadząca blog „udebulduzur”.

Wczoraj

Kiedy pewnego dnia listonosz przyniósł mi przesyłkę od portalu nakanapie.pl Bardzo się ucieszyłam, bo był w niej m.in. audiobook Andrzeja Stasiuka „Dziennik pisany później”, który ukazał się nakładem wydawnictwa Czarne.

Idziemy do przodu Panie Stasiuk – pomyślałam rozrywając ochronną folię. Jedyny żal, jaki już na samym początku przeleciał przez głowę, to brak fotografii Dariusza Pawelca z wersji papierowej. Mówi się trudno, a teraz trzeba nastroić się na słuchanie.

Dzisiaj

Z głośników wydobył się głos. Mocny, dźwięczny, stanowczy, lecz gdy później opowieść biegła swoim torem czułam w nim tyle niepewności, wahania, czasem wręcz smutku. W nostalgicznym rytmie słowa, co rusz wprowadzały mnie w trans.

Gdyby lektor był anonimowy mogłabym rzec, że to sam autor do mnie przemawia. Głos Mirosława Baki idealnie wkomponował się w opowiadane historie.

Andrzej Stasiuk podróżnik, eseista. Gawędziarz? Mało w tym wylewności. Mam wrażenie, że poznaję suche relacje z podróży po krajach bałkańskich, jak również po Rumunii, Słowacji, są i Węgry. To nie są pierwsze podróże w te miejsca. Są to powroty, porównania, jednak brak w tym oceny. Kraje zniszczone wojną i ludzie nią zniszczeni. Rodzinne hierarchie, gdzie kobiety jeszcze nie wywalczyły swoich praw. W tych wspomnieniach nie ma lukrowanych zabytków, nie ma luksusowych hoteli i drinków z palemką.

Krajobraz jest zdewastowany, brudny i śmierdzi. Autor, choć może to czuje, nie odkrywa przed nami żadnych znaczeń, żadnych symboli. Tak po prostu jest.

Słucham tych opowieści o krajach, których nie znam, o ludziach, których mentalność jest mi zupełnie obca.
I gdy automatycznie, samo przez się, zaczynam rozmyślać o tym, co mnie dotyka, co się dziej tuż za rogiem mojego podwórka, mojej ulicy, mojego miasta… autor przeprowadza ze mną dialog. Te same myśli i jemu zaprzątają głowę. Oboje myślimy o Polsce, o polskości, każdy na swój sposób, każdy wg własnych doświadczeń.

Jutro

Wkrótce odwiedzą mnie przyjaciele z Czech, Polacy. Bardzo cenią sobie twórczość Andrzeja Stasiuka. Pewnie „Dziennik…” jest już im znany w wersji papierowej. Napomknęłam w mailu, że jestem akurat po lekturze audiobooka. Coś czuję, że szykuje się kawał dobrej dyskusji, nie znam jeszcze ich opinii o tej książce…

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter

Może zainteresują Cię również:

  1. CH.W.D.A.B. Kroniki 2005-2006, Luna Kosinski – pamiętnik furiata
  2. Czerwień Rubinu, Kerstin Gier – recenzja
  3. Audiobook w twoim życiu, czyli zrób sobie raj…
  4. Wyliczanka, John Verdon
  5. Podróż po Mitteleuropie z Robertem Makłowiczem i Cafe Museum

Leave a Comment

Previous post:

Next post: