CH.W.D.A.B. Kroniki 2005-2006, Luna Kosinski – pamiętnik furiata

by Przemek on 2012/01/11 · 0 comments

Post image for CH.W.D.A.B. Kroniki 2005-2006, Luna Kosinski – pamiętnik furiata

Autorką recenzji jest Tessiak.

Na „CH.W.D.A.B. Kroniki 2005-2006″ czekałam długo, nawet bardzo długo. Nie słuchałam wcześniej sama żadnego audiobooka, więc byłam ogromnie ciekawa. Zwłaszcza, że Prokocim jest tak niedaleko od mojego rodzinnego Podgórza. Miałam nadzieję na coś niesztampowego, mocnego, z ostrym językiem, ale krakowskiego. Czyli, nie owijając w bawełnę – czegoś co najprawdopodobniej mi się spodoba, dobrze skojarzy, pochłonie. Pochłonęło mnie na tyle, że trzy następne dni po odsłuchaniu klęłam jak szewc.

Czytałam kiedyś książkę Pasikowskiego „Ja, Gelerth”. Mówiono mi przed lekturą, że to książka z najbardziej wyszukanymi i rozbudowanymi wiązankami przekleństw. Nieprawda. „CH.W.D.A.B.” bije ten utwór na głowę. W pierwszej rundzie, totalny nokaut.

Ale może od początku. Wydanie jest ładne, kartonikowe. Plastikowe wnętrze nie sprawia wrażenia solidnego, ale jest estetyczne.

Książkę czyta Grzegorz Suder, aktor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Według mnie, lektor ten wykonał całkiem dobrą robotę, nie zacinając się właściwie ani razu podczas wyrzucania z siebie wszystkich słów nienawistnych i złych. Ja bym nie dała rady (a aniołkiem leksykalnym nie jestem).

Co można powiedzieć o autorze? Luna Kosinski jest pisarzem związanym z Krakowem, chociaż podobno urodził się w Nowym Jorku. Wiadomo, że jego dane osobowe to pseudonim, a wszelkie informacje na jego temat mogą być zmanipulowane. I szczerze, to nie dziwi mnie to – zarówno zdjęcia, które można znaleźć w Internecie, czy choćby na tylnej okładce audiobooka, przyprawiają mnie o dreszcze. Image Luny jest niepokojący: trochę emo, trochę faszysta, a na pewno buntownik.

Płyty słuchałam dwa razy. Po pierwszym byłam w szoku i przyznam, że nie zrozumiałam zupełnie, o czym to wszystko było. No, ni cholery! Widziałam tylko obraz furiata, najgorszego elementu i jego chorych fantazji. Narrator tak skutecznie pluł jadem i uzewnętrzniał nienawiść do całego świata, w tym szczególnie do osoby zwanej Arkiem Barańskim, że tak na dobrą sprawę stekiem wyzwisk pokrył szczelnie całą fabułę i jakiekolwiek związki przyczynowo-skutkowe. Najczęstszym pytaniem, jakie pojawiało się w mojej głowie, było „ Co to w ogóle jest?”.

Po drugiej próbie zrozumienia treści audiobooka, mogę pokusić się o nakreślenie tematu utworu. Narrator jest mieszkańcem Prokocimia, które jednocześnie nienawidzi, ale też i kocha. Z jednej strony uzewnętrznia swoją pogardę dla otoczenia, z drugiej – marzy mu się wyzwolenie ojczystej dzielnicy (o czym pisze w sposób dosadny, z wyraźnymi ciągotami faszystowskimi). Szczególną nienawiścią darzy jednak swojego dawnego kolegę, Arka Barańskiego, który po wygraniu w totolotka wyrwał się z prokocimskiej rzeczywistości. Główny bohater ma do niego wyraźny żal, graniczący z obłędem.

Wszystko w książce jest brudne i plugawe. Wszystkie kobiety to dziwki, oddające się wszystkim wokół i dające spełnienie masturbującemu się narratorowi. Cały świat jest zły i okrutny, zasługuje wyłącznie na wyszydzenie, zniszczenie i spuszczenie na niego bomb. Osoby, którym się powiodło, są piętnowane. Ludzie, którym się nie powiodło, są wynoszeni przez Lunę Kosinskiego na brudny i dziurawy piedestał, a potem umierają.

Chciałoby się zapytać – po co jest ta książka? Mam wrażenie, że jest ona niczym więcej, jak tylko próbą terapeutycznego pisania w celu wyładowania złości i frustracji. Jest wszystkim, co Luna Kosinski chciał i potrzebował wykrzyczeć znienawidzonemu światu. Moim zdaniem jednak, tego typu utwory powinny pozostać w szufladzie w gabinecie psychiatrycznym.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter

Może zainteresują Cię również:

  1. Luna Kosinski, CH.W.D.A.B. Kroniki 2005-2006
  2. Czerwień Rubinu, Kerstin Gier – recenzja
  3. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, Jonas Jonasson – nowość ze Świata Książki
  4. Dzisiaj narysujemy śmierć, Wojciech Tochman – recenzja gościnna
  5. Audiobook „Rico, Oskar i głębocienie”, Andreas Steinhöfel

Leave a Comment

Previous post:

Next post: